Celem prezentowanego opracowania jest analiza francuskiego prawodawstwa rewolucyjnego w kwestiach
związanych z funkcjonowaniem Kościoła katolickiego. Pod względem chronologicznym opracowanie obejmuje okres od wybuchu rewolucji w 1789 r. do 1795 r.
Analiza prawodawstwa rewolucyjnego z omawianego okresu uzupełniona jest o opis praktyki funkcjonowania państwa francuskiego w tym względzie.
Ma to na celu ukazanie pewnej dynamiki zdarzeń, których początkiem były postulaty pozbawienia duchowieństwa przysługujących mu w dobie
ancien régime przywilejów, a swoją kulminację znalazły w jakobińskim terrorze oraz bestialskim stłumieniu powstania rojalistycznego w Wandei.
The aim of this study is to analyze French revolutionary legislation on issues related to the functioning of the Catholic Church. Chronologically, the study covers the period from the outbreak of the revolution in 1789 to 1795. The analysis of revolutionary legislation from the period in question is supplemented by a description of the functioning of the French state in this regard. The aim is to show the dynamics of events that began with demands to strip the clergy of the privileges they enjoyed under the ancien regime and culminated in the Jacobin terror and the brutal suppression of the royalist uprising in the Vendée.
Słowa kluczowe: Kościół, rewolucja, oświecenie, Francja
Keywords: Catholic Church, revolution, Age of Enlightenment, France
Rewolucja francuska jest jednym z tych wydarzeń w dziejach świata, które odcisnęły na jego późniejszych losach trwałe piętno. Dotyczy to wielu obszarów życia społecznego oraz politycznego. Jednym z nich jest kwestia relacji „między państwem a Kościołem” i kształtowanie się modelu państwa laickiego, który stał się charakterystyczny dla porewolucyjnej Francji. Celem prezentowanego opracowania jest analiza francuskiego prawodawstwa rewolucyjnego w kwestiach religijnych, a ujmując rzecz bardziej precyzyjnie – w sprawach związanych z funkcjonowaniem Kościoła katolickiego. Pod względem chronologicznym opracowanie obejmuje okres od wybuchu rewolucji w 1789 r. do 1795 r., kiedy to rozwiązano Konwent Narodowy i Komitet Ocalenia Publicznego, co otworzyło drogę do rządów Dyrektoriatu, a następnie dyktatury napoleońskiej.
Analiza prawodawstwa rewolucyjnego z omawianego okresu uzupełniona zostanie o opis praktyki funkcjonowania państwa francuskiego w tym względzie. Ma to na celu ukazanie pewnej dynamiki zdarzeń, których początkiem były postulaty pozbawienia duchowieństwa przysługujących mu w dobie ancien régime przywilejów, a swoją kulminację znalazły w jakobińskim terrorze oraz bestialskim stłumieniu powstania rojalistycznego w Wandei. Podjęcie tak nakreślonej problematyki wiąże się z koniecznością krótkiego choćby zarysowania sytuacji Kościoła we Francji przedrewolucyjnej. „Kościół katolicki we Francji był w przededniu rewolucji tylko cieniem dawnej potęgi” – zapisał w syntezie XIX-wiecznych dziejów Ludwik Bazylow[1]. Teza ta wydaje się jednak nazbyt jednostronna, choć rzeczywiście pozycja Kościoła w II połowie XVIII wieku była o wiele słabsza niż w wiekach poprzednich. Złożyło się na to wiele czynników, których omówienie jest niezbędne przed przejściem do właściwych rozważań.
Choć Francja określana była chlubnym mianem „najstarszej córki Kościoła”, to nie można zapominać, że córka ta nie była bynajmniej wzorem pokory. Charakterystycznym, specyficznie francuskim zjawiskiem, które wpłynęło na pogorszenie sytuacji Kościoła we Francji, był przede wszystkim gallikanizm. Jego formalną podstawę stanowił konkordat boloński z 1516 r.[2] Na mocy tego dokumentu król francuski uzyskał faktyczne prawo do obsady biskupstw oraz opactw, zaś rola papieża sprowadzała się do akceptacji kandydata i nadania mu tak zwanej inwestytury kanonicznej[3]. Model ten utrzymał się do rewolucji francuskiej. Teoretyczne fundamenty pod doktrynę gallikańską położył natomiast Pierre Pithou (1539–1596) w dziele Preuves des Libertés de l’Église gallicane[4]. Wśród podstawowych tez ukutej przez Pithou doktryny wskazuje się niezależność władzy świeckiej od kościelnej, pogląd o tym, że dobra kościelne stanowią własność monarchy oddaną Kościołowi w odwołalne użytkowanie, warunkowość obecności zakonów we Francji, która jest możliwa tylko za zgodą króla i wyłącznie do jej odwołania, możliwość odmowy zatwierdzenia przez władcę zarządzeń kościelnych, co przekreśla ich moc obowiązującą na obszarze królestwa, a także dopuszczalność komunikacji francuskich biskupów z papieżem wyłącznie za pośrednictwem króla[5].
Do wzmocnienia pozycji katolicyzmu nie przyczyniły się również konflikty religijne, które we Francji odnosiły się specyficznie do zwalczania hugenotów. W 1685 r. król Ludwik XIV z jednej strony uchylił słynny edykt nantejski, zakazując tym samym protestanckich praktyk religijnych, z drugiej jednak już trzy lata wcześniej, na kanwie sporu z papieżem Innocentym XI, nakazał wydanie Deklaracji kleru francuskiego o władzy kościelnej (Cleri Gallicani de ecclesiastica potestate declaratio). Wprawdzie formalnie została ona przyjęta przez zgromadzenie francuskiego duchowieństwa, niemniej to król był jej faktycznym inspiratorem i zatwierdził ją odrębnym edyktem[6]. Deklaracja wzmacniała gallikański charakter francuskiego Kościoła i była w praktyce respektowana (także w nauczaniu w seminariach oraz na wydziałach teologii), mimo że monarcha formalnie uchylił swój edykt w 1693 r.[7] Za wiążącą uznawał ją jednak również następca Króla-Słońce, Ludwik XV[8]. Artykuł pierwszy Deklaracji stanowił, iż zarówno papież, jak i Kościół jako całość nie dysponują żadną „władzą cywilną i doczesną” (civilis ac temporalis potestas), jako powołani do troski o „rzeczy duchowe i wieczne zbawienie” (rerum spiritualium et ad aeternam salutem pertinentium)[9].
Niepowodzeniem skończyła się próba rozciągnięcia koncepcji gallikańskich na jezuitów, co ostatecznie doprowadziło do kasaty tego zakonu we Francji[10]. Już w 1761 r. na polecenie parlamentu Paryża wszczęto śledztwo w sprawie składanych przez jezuitów ślubów bezwzględnego posłuszeństwa papieżowi, co traktowano jako potencjalne zagrożenie polityczne[11]. Pomimo oporu ze strony niektórych parlamentów prowincjonalnych lub rad najwyższych (Alzacja, Artois, Flandria, Franche-Comté), które nie chciały zaakceptować antyjezuickiego prawodawstwa, a także przychylnej jezuitom postawy przynajmniej części szlachty, do wygnania zakonu z królestwa doszło w 1764 r.[12]
Zjawiskiem, które również przyczyniło się do osłabienia pozycji francuskiego Kościoła, były nowe prądy intelektualne, określane zbiorczym mianem Oświecenia. Skala oddziaływania myśli oświeceniowej na relacje państwo–Kościół w przedrewolucyjnej Francji jest trudna do oszacowania, niemniej z pewnością katolicyzm znalazł wśród oświeceniowych autorów zaciekłych przeciwników. Wymienić należy tu przede wszystkim Woltera (François Arouet, 1694–1778), encyklopedystów z Denisem Diderotem (1713–1784) na czele czy wreszcie teistę wprawdzie, lecz nie przyjaciela Kościoła, Jana Jakuba Rousseau (1712– 1778)[13]. Co ciekawe, jak wskazuje Jeremy Black, „wielu parafialnych księży sławiło Monteskiusza, Woltera i Rousseau, odróżniając ich godne pochwały argumenty od ich antyklerykalizmu. Duchowni stanowili największą grupę subskrybentów Encyklopedii”[14].
Z pewnością oświeceniowy antyklerykalizm wpływał głównie na kształtowanie postaw społecznych elit, w tym również osób, które formalnie przynajmniej przynależały do stanu duchownego. Zdecydowana większość społeczeństwa pozostawała poza oddziaływaniem nowych prądów intelektualnych. Wypada odwołać się ponownie do Jeremy’ego Blacka, który stwierdza, że w XVIII stuleciu „sceptycyzm, choć niewątpliwie obecny, to zjawisko marginesowe i […] o wiele powszechniejszym fenomenem była bogata religijność ludowa, często niepodatna na wpływy reformatorsko nastawionych duchownych”[15]. Autor podaje na to wiele konkretnych przykładów, takich jak masowe przyjmowanie Eucharystii w Wielkanoc w diecezji tuluskiej, wielokrotne żądanie odprawiania porannej Mszy świętej w parafii Tournefeuille, niewielki tylko spadek liczby powołań do klasztorów żeńskich na terenie Prowansji[16]. Ostatecznym dowodem na głęboką religijność i przywiązanie do katolicyzmu większości społeczeństwa francuskiego, zwłaszcza na obszarach wiejskich, okazały się tragiczne wydarzenia w Wandei[17]. Trudno zatem bez zastrzeżeń przyjąć pojawiającą się w starszych opracowaniach tezę o rzekomej radykalnej sekularyzacji Francuzów w XVIII wieku[18].
Problemem była natomiast demoralizacja przynajmniej części, zwłaszcza wyższego, duchowieństwa. Przykładem może być Charles de Talleyrand-Périgord (1754–1838), który zapisał się w historii przede wszystkim jako polityk i dyplomata. Był on duchownym katolickim, któremu w 1788 r. została powierzona godność biskupa Autun[19]. Już wówczas znany był z rozrzutności i zamiłowania do kobiet[20]. Kariera duchowna Talleyranda stanowi również jeden z licznych przypadków nepotyzmu wśród wyższego francuskiego duchowieństwa. Swoją pozycję zawdzięczał bowiem nie tylko własnej inteligencji i zdolnościom, ale również stryjowi, który od 1777 r. był arcybiskupem Reims[21]. Nie inaczej było choćby w przypadku wrogiego Talleyrandowi arcybiskupa Lyonu i prymasa Galii, Yves-Alexandre’a de Marbeuf (1734–1799), który pierwsze godności i beneficja otrzymał dzięki protekcji swego wuja, opata Saint-Germer-de-Fly[22].
Pod względem instytucjonalno-organizacyjnym Kościół francuski w okresie bezpośrednio poprzedzającym rewolucję obejmował 139 diecezji (w tym 18 arcybiskupstw) oraz 40 tysięcy parafii[23]. Ponadto funkcjonowało 625 opactw męskich oraz 253 żeńskie[24]. Różne są szacunki odnoszące się do liczebności duchowieństwa francuskiego wedle stanu na 1789 r.[25] W literaturze podkreśla się, że obydwa stany uprzywilejowane (szlachta i duchowieństwo) stanowiły ogółem zaledwie około 1% społeczeństwa francuskiego[26]. Pomimo że relatywnie nieliczne, nie były one jednak grupami jednolitymi. Zajmujący nas tutaj kler – poza tradycyjnym podziałem na duchowieństwo świeckie (clerici seculares) oraz zakonne (clerici regulares) – dzielił się na duchowieństwo wyższe (biskupi, prałaci, opaci) oraz niższe[27]. Regułą było to, że do wyższych godności duchownych dopuszczano jedynie osoby legitymujące się szlacheckim pochodzeniem, zaś warunki materialne życia duchowieństwa niższego były często niezwykle niekorzystne[28]. Zróżnicowany był także poziom wykształcenia duchowieństwa[29].
Jak już wspomniano, duchowieństwo – wraz ze szlachtą – zaliczane było do stanów uprzywilejowanych[30]. Tradycyjnie korzystało zatem z privilegium fori, a zatem odrębnej jurysdykcji ustalanej wedle norm prawa kanonicznego[31]. Czysto teoretyczny charakter miało natomiast privilegium immunitatis, to jest zwolnienie z ciężarów podatkowych, ponieważ od XVI wieku istniała praktyka przekazywania na rzecz państwa „dobrowolnych darów” (donum gratuitum)[32], których wysokość ustalana była na zwoływanych przez króla raz na dekadę Generalnych Zgromadzeniach Kleru (Assemblée Générale du Clergé)[33]. W praktyce jednak do zmian wysokości donum gratuitum dochodziło częściej i nie były one wnoszone systematycznie. Jeremy Black podkreśla, że przywilej samoopodatkowania kleru miał charakter raczej pozorny, ponieważ monarchia oczekiwała znacznych sum[34]. W okresie rządów Ludwika XVI (1774–1792) dokonywano wpłat pięciokrotnie (tabela 1).
Tabela 1. Wysokość wpłat w ramach donum gratuitum w latach 1775–1788
| Rok | Kwota w liwrach |
| 1775 | 16 000 000 |
| 1780 | 30 000 000 |
| 1782 | 16 000 000 |
| 1783 | 18 000 000 |
| 1788 | 1 800 000 |
| Suma: | 81 800 000 |
Źródło: opracowanie własne na podstawie M. Marion, Dictionnaire des institutions de la France aux XVIIe et XVIIIe siècles, Paris 1993, s.v. Clergé, s. 105.
Pod względem finansowym Kościół był niezależny od państwa, utrzymując się z własnych dóbr oraz dysponując rozmaitymi funduszami, przeznaczanymi przede wszystkim na cele charytatywne i wychowawcze[35]. Szacuje się, że Kościół był dysponentem około 10% ziem uprawnych we Francji[36]. W zależności od obszaru dobra kościelne stanowiły jednak bardzo zróżnicowany udział w gruntach rolnych ogółem; różna była także ich urodzajność. Najbogatsze pod tym względem były diecezje Rouen, Paryża i Reims, gdzie dobra kościelne stanowiły około 40% ziem uprawnych ogółem i cechowały się wysoką urodzajnością[37]. Z kolei w południowej Francji udział dóbr kościelnych w areale ogółu ziem uprawnych wynosił zaledwie około 1%, a ziemie te były niższej klasy[38]. Jak podaje Mieczysław Żywczyński, dochody Kościoła z posiadanych dóbr ziemskich oraz dziesięcin wynosiły około 180–200 milionów liwrów rocznie, do czego doliczyć trzeba trudne do oszacowania ofiary oraz jałmużny[39]. Pamiętać przy tym należy, że kościelne dobra ziemskie w większości należały do klasztorów, zaś sytuacja materialna duchowieństwa świeckiego była bardzo zróżnicowana[40].
Kościelne dochody służyły nie tylko utrzymaniu duchowieństwa i świątyń. W XVIII-wiecznej Europie podejmowano dopiero pierwsze próby interwencji państwa w sferze przeciwdziałania ubóstwu i ochrony zdrowia. Tradycyjnie działalność taka pozostawiona była jednak aktywności Kościoła[41]. Według statystyk sporządzonych w okresie rewolucji we Francji istniały 1833 placówki określane jako hôpitaux, które nie były przeznaczone wyłącznie dla wojska[42]. Nie wszystkie one miały jednak charakter szpitalny i były przeznaczone wyłącznie dla chorych, takie bowiem – mieszcząc się w ogólniejszej kategorii hôpitaux – konkretnie określano jako hôtels-Dieu[43]. Nawet jeżeli nie wszystkie hôpitaux znajdowały się pod zarządem kościelnym, to z pewnością była to ogromna większość wszystkich placówek charytatywnych we Francji.
Również szkolnictwo pozostawało w okresie przedrewolucyjnym domeną Kościoła. Od II połowy XVII wieku wydawane były wprawdzie kolejne królewskie dekrety mające poddać przynajmniej szkoły elementarne (petites écoles) pewnej kontroli ze strony państwa, jednak zasadniczo zachowały one swój wyznaniowy charakter. We Francji funkcjonowały przede wszystkim szkoły prowadzone przez zakony, w tym szczególnie przez jezuitów, a po ich wygnaniu – przez inne zgromadzenia[44]. Liczba szkół elementarnych była dość znaczna. Przykładowo w diecezji Montpellier pod koniec XVII wieku było to 86 placówek[45]. Co ciekawe, we Francji Kościół utrzymywał również 12 szkół wojskowych[46]. W XVIII wieku pojawiały się wprawdzie postulaty laicyzacji szkolnictwa, nie zostały one jednak zrealizowane[47].
Należy więc przyjąć, że jakkolwiek pozycja Kościoła we Francji w przededniu rewolucji nie była już tak silna jak onegdaj, to jednak zachowywał on wciąż duże znaczenie. Praktyki religijne podejmowane były wciąż przez zdecydowaną większość ludności, a Kościół pełnił nie tylko posługę religijną, ale również wykonywał istotne funkcje społeczne związane z przeciwdziałaniem ubóstwu, opieką nad chorymi oraz edukacją. Pod względem majątkowym był instytucją zamożną, choć większość kleru – poza wąską grupą wyższego duchowieństwa – żyła raczej skromnie, a niekiedy nawet ubogo. O tym, że nastawienie Francuzów do Kościoła nie było bynajmniej wrogie, może świadczyć fakt, iż podczas ostatnich Stanów Generalnych zwołanych przez Ludwika XVI jedynie 10% skarg podnosiło postulat zniesienia dziesięciny, 4% nawoływało do kasaty zakonów, a ledwo 2% do wyprzedaży dóbr kościelnych[48].
Zwołanie Stanów Generalnych, a następnie wybuch rewolucji otworzyły zupełnie nowy rozdział w historii relacji między państwem a Kościołem we Francji. Wśród zwolenników reform byli dość liczni duchowni. Już 17 czerwca 1789 r. deputowani stanu trzeciego ogłosili się Zgromadzeniem Narodowym, jedynie po to, by 9 lipca uznać się za Konstytuantę. Wydarzenia stawały się coraz gwałtowniejsze – 14 lipca szturmem zdobyto Bastylię, gdzie znajdowało się wówczas zaledwie siedmiu więźniów (w tym dwie osoby chore umysłowo)[49]. Zapanowała atmosfera wrzenia nie tylko w Paryżu, ale również na prowincji[50].
W takiej sytuacji, nocą 4 sierpnia, rozpoczęły się obrady nad wnioskiem o zniesienie powinności feudalnych[51]. Z punktu widzenia Kościoła chodziło w szczególności o tradycyjnie pobieraną dziesięcinę. W porywie patriotyzmu praw senioralnych dobrowolnie zrzekła się wpierw szlachta[52]. Wkrótce w jej ślady poszło także duchowieństwo. 11 sierpnia arcybiskup Paryża Antoine-Éléonor-Léon Leclerc de Juigné (1728–1811), będący zarazem jednym z deputowanych, oświadczył w imieniu całego kleru, że Kościół francuski zrzeka się dziesięciny. Podczas obrad arcybiskup wskazywał: „W imieniu moich współbraci, w imieniu moich współpracowników i wszystkich przedstawicieli duchowieństwa, którzy obecni są na tym czcigodnym Zgromadzeniu, a także w moim imieniu osobiście, Panowie, oddajemy dziesięciny kościelne w ręce narodu sprawiedliwego i wielkodusznego! Aby głoszona była Ewangelia, aby kult Boży sprawowany był w sposób stosowny i z godnością, aby kościoły obdarzone były cnotliwymi i gorliwymi pasterzami, aby ubodzy byli zabezpieczeni: oto przeznaczenie naszych dziesięcin, zwieńczenie naszej posługi i ślubów. Powierzamy się zatem Zgromadzeniu Narodowemu i nie wątpimy, że zapewni nam ono środki na godne utrzymanie budynków równie szanownych, jak i świętych”[53]. Wezwanie arcybiskupa zostało jednak zignorowane – dziesięciny zostały zniesione, lecz żadnego wsparcia dla Kościoła nie przewidziano.
Jesienią sytuacja gospodarcza Francji pogorszyła się tak, że zaistniało ryzyko bankructwa kraju. Środków, by temu zapobiec, zaczęto upatrywać w przejęciu i rozprzedaży dóbr kościelnych. Wniosek w tej sprawie złożył 10 października Talleyrand[54]. Powoływał się przy tym na potrzeby państwa i ludu, twierdząc, że źródłem zasobów służących ich zaspokojeniu mogą być dobra kościelne[55]. Utrzymywał zarazem, że stanowiłoby to swoistą kompensatę za uprzednie pobieranie dziesięciny[56]. Wniosek Talleyranda obejmował dwa projekty. Pierwszy z nich zakładał konfiskatę dóbr kościelnych na rzecz państwa, drugi regulował sposób ich sprzedaży[57]. Pojęcie dóbr należy przy tym rozumieć szeroko, jako zarówno materialne, jak i niematerialne składniki majątkowe, w tym i te, które służyły celom stricte religijnym (kościoły, kaplice).
Do dyskusji nad kwestią nacjonalizacji dóbr kościelnych powracano na posiedzeniach Zgromadzenia odbywających się w październiku 1789 r. jeszcze czterokrotnie. Dekret o oddaniu dóbr kościelnych do dyspozycji Narodu (décret des biens du clergé mis à la disposition de la Nation) ostatecznie uchwalono podczas posiedzenia odbywającego się 2 listopada – za jego przyjęciem głosowało 568 deputowanych, przeciwnych było 346, a wstrzymało się jedynie 40[58]. W art. 1 dekretu wskazuje się, że wszystkie dobra kościelne pozostają do dyspozycji narodu w celu odpowiedniego zaspokojenia wydatków związanych z kultem, utrzymania jego duchownych i pomocy ubogim, pod nadzorem i zgodnie z instrukcjami prowincji. Zgodnie z projektem przedłożonym przez Talleyranda przewidziano także, że duchownym zapewnia się dochód nie niższy niż 1200 liwrów rocznie, nie wliczając zakwaterowania i przyległych do plebanii ogrodów[59]. Wyższe rekompensaty z tytułu utraconych beneficjów przewidziano dla przedstawicieli wyższego duchowieństwa (biskupów i arcybiskupów), których roczny dochód wahać się miał w przedziale od 12 tysięcy do nawet 50 tysięcy liwrów[60].
Podejmowano także działania wymierzone w duchowieństwo zakonne. W październiku 1789 r. zniesione zostały śluby zakonne[61]. Kasata zakonów i kongregacji nastąpiła natomiast na mocy dekretu z 13 lutego 1790 r. Raport w tej sprawie przedstawił przewodniczący Komitetu do spraw kościelnych J.-B. Treilhard[62]. Wyjątkiem były te zakony, które prowadziły działalność w zakresie edukacji i dobroczynności[63]. W tym względzie państwo wciąż nie było w stanie funkcjonować bez wsparcia Kościoła. Jakkolwiek zobowiązano się do zapewnienia skromnego utrzymania osobom konsekrowanym, które zdecydowałyby się na opuszczenie klasztorów, to nie wszyscy zdecydowali się na taki krok. Dotyczyło to w szczególności zakonnic[64]. Dużo liczniejsze były natomiast przypadki opuszczania klasztorów przez zakonników[65].
Aktem prawnym o ogromnym znaczeniu w dziejach relacji między państwem i Kościołem we Francji była Konstytucja cywilna kleru (Constitution civile du clergé) z 12 lipca 1790 r.[66] Przyniosła ona zasadnicze zmiany w zakresie organizacji terytorialnej Kościoła i obsady stanowisk kościelnych. Dotyczyła również aspektów prawno-majątkowych. Przede wszystkim zmniejszona została liczba diecezji – w miejsce dotychczasowych 143 powstały 83 diecezje, które odpowiadały ówczesnej strukturze administracyjnej Francji[67]. Diecezje miały zatem pokrywać się terytorialnie z departamentami. Zmniejszyła się również liczba arcybiskupstw – spośród 18 pozostawiono 10 – w Rouen, Reims, Besançon, Rennes, Paryżu, Bourges, Bordeaux, Tuluzie, Aix i Lyonie. Zniesione zostały również wszystkie niewymienione w Konstytucji tytuły i urzędy kościelne, prebendy, opactwa, przeoraty itp.
Konstytucja cywilna kleru zakładała także głęboką ingerencję w sposób obsadzania godności kościelnych. Biskupów i proboszczów miały wybierać właściwe do tego zgromadzenia. W przypadku wyborów biskupów było to zgromadzenie departamentu; proboszczów wybierały natomiast zgromadzenia wyborcze organizowane w ramach dystryktu. Pomimo że sam akt wyborczy następować miał w kościele katedralnym lub parafialnym i być poprzedzony Mszą świętą, w której powinni byli uczestniczyć wszyscy elektorzy, to nie ograniczono czynnego prawa wyborczego wyłącznie do katolików. Elekcja była wyraźnie odróżniona od inwestytury kanonicznej, której udzielał elektowi biskup (w przypadku arcybiskupa Paryża – najstarszy z urzędujących w danym okręgu biskupów). Zabronione było natomiast zabieganie o inwestyturę papieską.
Jak słusznie podkreśla się w literaturze, ideowych źródeł Konstytucji cywilnej kleru należy doszukiwać się przede wszystkim we wspomnianej już tradycji francuskiego gallikanizmu[68]. Wśród przychylnych jej członków Zgromadzenia Narodowego dominowało przekonanie, że jak uprzednio monarcha absolutny, tak obecnie większość deputowanych ma prawo do wkraczania w sferę wewnętrznych spraw francuskiego Kościoła. Wiązało się to oczywiście z separacją od Stolicy Apostolskiej i całego Kościoła powszechnego, co skutkowało ostatecznie schizmą[69]. Konstytucja cywilna kleru spotkała się również z oporem większości francuskiego wyższego duchowieństwa. Jean-de-Dieu Raymond de Boisgelin de Cucé (1732–1804), arcybiskup Aix-en-Provence opracował dokument zatytułowany Exposition des principes sur la Constitution civile du clergé, w którym potępił ustawę, określając ją jako schizmatycką[70]. Wskazywał ponadto, że uchwalając Konstytucję cywilną kleru, Zgromadzenie Narodowe przekroczyło swoje kompetencje oraz że stoi ona w oczywistej sprzeczności z konkordatem z 1516 r.[71] Pod tekstem Boisgelina podpisy złożyło dalszych 110 biskupów[72]. Został on przesłany papieżowi Piusowi VI, a także odczytany podczas sesji Zgromadzenia Narodowego odbywającej się 30 października 1790 r.[73]
Opór duchowieństwa spowodował dalszą radykalizację lewicowych deputowanych. Jakobin Jean-Georges-Charles Voidel (1758–1812) na posiedzeniu Zgromadzenia odbywającym się 26 listopada 1790 r. stwierdził, że „[m]iędzy kilkoma biskupami, kapitułami oraz proboszczami zawiązała się koalicja wymierzona w państwo i religię. Religia jest pretekstem, zaś interes i ambicja – motywami”[74]. Voidel obszernie opisywał różnorakie przykłady sprzeciwu duchownych wobec Konstytucji cywilnej kleru, przedkładając w końcu projekt dekretu, który obligował duchowieństwo do zaprzysiężenia Konstytucji. Twierdził przy tym, że prezentowany projekt „jest nie tyle surowym prawem, ile miarą łagodności”[75]. Zmodyfikowany tekst dekretu przeciw księżom opornym (décret contre les prêtres réfractaires), który przyjęto 29 listopada, nakładał na wszystkich duchownych obowiązek publicznego złożenia po wskazanej niedzielnej Mszy świętej przysięgi respektowania postanowień Konstytucji cywilnej kleru pod rygorem pozbawienia piastowanych godności kościelnych oraz uposażeń[76].
Wpierw przysięgę respektowania Konstytucji cywilnej kleru mieli składać duchowni będący członkami Zgromadzenia Narodowego. Między 27 grudnia 1790 r. a 3 stycznia 1791 r. Konstytucję cywilną kleru zaprzysięgło 105 deputowanych będących osobami duchownymi[77]. Ogółem była to trzecia część duchownych zasiadających w Zgromadzeniu Narodowym[78]. Resztę próbowano bezskutecznie zastraszyć podczas posiedzenia odbywającego się 4 stycznia 1791 r. Zebrany na zewnątrz budynku obrad Zgromadzenia tłum skandował, by „zbuntowanych” przedstawicieli kleru wieszać na latarniach[79]. Tymczasem wewnątrz najpierw próbowano imiennego wywoływania poszczególnych duchownych do złożenia przysięgi[80]. Pojawiły się głosy sprzeciwu, w tym również ze strony świeckich deputowanych. Przedstawiciele kleru próbowali przedstawiać swoje racje, lecz zarówno przewodniczący, jak i lewicowi deputowani nie dopuszczali do tego, żądając, by padały jedynie słowa potwierdzenia przysięgi albo odmowy.
W reakcji na to w obronie duchowieństwa wystąpił Louis de Foucauld de Lardimalie (1735–1805), który stwierdził: „To jest tyrania! Cesarze prześladujący męczenników pozwalali im wypowiedzieć imię Boga i świadectwo ich wierności wyznawanej religii!”[81]. Ostatecznie przewodniczący obradom Jean-Louis Emmery (1742–1823) wezwał wszystkich duchownych obecnych na sali i pełniących funkcje publiczne do złożenia przysięgi. Po dłuższej ciszy i próbie złożenia wniosku przez Jacquesa de Cazalesa (1758–1804) o uchwalenie, że Zgromadzenie nie zajmuje się kwestiami doktrynalnymi, głos zabrał biskup Poitiers, Martial Louis Beaupoil de Saint-Aulaire (1719–1798). Jego wypowiedź przeszła do historii: „Mam 70 lat, z których 35 byłem członkiem episkopatu, w którym czyniłem tyle dobra, ile tylko mogłem. Przytłoczony ciężarem lat nie chcę brukać honoru mego podeszłego wieku i nie złożę przysięgi. Przyjmę mój los w duchu pokuty”[82]. Dalsze wezwania Emmery’ego do złożenia przysięgi pozostały bez odzewu i ostatecznie posiedzenie zamknięto po pięciu godzinach obrad[83].
Ogółem spośród wszystkich biskupów francuskich przysięgę złożyło jedynie siedmiu[84]. Pozostałych 153 odmówiło[85]. Usunięto ich z pełnionej godności i zmuszono do opuszczenia Francji. Inaczej przedstawiają się jednak statystyki zaprzysiężenia Konstytucji cywilnej kleru przez duchowieństwo parafialne. Jak się szacuje wedle różnych badań, przysięgę złożyło między 55% a 60% kleru parafialnego[86], choć proporcje księży „konstytucyjnych” oraz „opornych” kształtują się bardzo różnie w poszczególnych regionach Francji[87]. Konstytucję cywilną kleru zaprzysięgło 57% proboszczów, 48% wikariuszy, 22% księży będących profesorami uniwersytetów i jedynie 7% będących profesorami w seminariach[88].
Obsadzanie godności biskupich rozpoczęło się szybko. Wedle zasad określonych w Konstytucji cywilnej kleru dokonywano najpierw wyborów biskupów przez zgromadzenia departamentów. Jean-Baptiste Gobel, dotychczas pełniący funkcję tytularnego biskupa Liddy, został wybrany na konstytucyjnego arcybiskupa Paryża, zaś w pozostałych diecezjach ustanowionych postanowieniami Konstytucji wybrano 12 zakonników i 54 proboszczów[89]. Nie był to jednak koniec całej procedury, ponieważ zgodnie z przepisami Konstytucji, by można było objąć godność biskupią, konieczna była konsekracja dokonywana przez innego biskupa. Spośród siedmiu zaprzysiężonych hierarchów zadania tego podjął się Talleyrand, mimo że wcześniej złożył rezygnację z piastowanej godności kościelnej[90]. Ogółem w okresie od 6 marca do 6 kwietnia 1791 r. konsekrowano 53 biskupów konstytucyjnych[91]. Odmawiający złożenia przysięgi biskupi w większości emigrowali z Francji dobrowolnie lub pod przymusem, nie zaprzestając jednak słania kolejnych listów i wezwań zachęcających do odmowy złożenia przysięgi[92].
Na sytuację we Francji zareagowała także Stolica Apostolska, której stanowisko wzmacniało opór duchowieństwa wobec zaprzysiężenia Konstytucji cywilnej kleru. Papież Pius VI potępił Konstytucję w brewe Quod aliquantum z 10 marca 1791 r. W papieskim dokumencie wskazuje się, że narusza ona dogmaty oraz dyscyplinę Kościoła, a także prawa Stolicy Piotrowej i całego duchowieństwa. Obsadzanie godności kościelnych poprzez wybory określone zostało jako świętokradcze. W kolejnym brewe Caritas z 13 kwietnia 1791 r. papież konsekwentnie stwierdził, że również dokonane konsekracje schizmatyckich biskupów mają charakter świętokradczy i pozostają bez żadnej mocy. Dalej Pius VI wskazywał: „Widząc, że wraz z tymi licznymi nadużyciami schizma rozprzestrzenia się i mnoży w Królestwie Francji, tak zasłużonym dla religii i tak Nam drogim; widząc również, że z tych samych względów z dnia na dzień dokonuje się wyborów nowych pasterzy, tak pierwszej, jak i drugiej rangi, zaś prawowici duchowni są pozbawiani godności i ścigani, a w ich miejscu osadza się drapieżne wilki, nie możemy być nieporuszeni tak godną łez sytuacją. Dla znalezienia najszybszego lekarstwa na postępującą schizmę, dla przywołania do porządku tych, którzy zbłądzili, i przywrócenia dobra w ich postępowaniu, dla zachowania rozkwitu wiary w tym Królestwie, wspierani radą naszych Czcigodnych Braci Kardynałów Świętego Kościoła Rzymskiego i czyniąc zadość prośbom wszystkich Biskupów Kościoła francuskiego, w ślad za przykładem Naszych Poprzedników, mocą powierzonej Nam władzy Apostolskiej, niniejszym wpierw postanawiamy, że wszystkich Kardynałów Świętego Rzymskiego Kościoła, arcybiskupów, biskupów, opatów, wikariuszy, kanoników, proboszczów i prezbiterów, wszystkich przynależnych do duchowieństwa świeckiego czy regularnego, którzy złożyli «przysięgę cywilną» narzuconą przez Zgromadzenie Narodowe, będącą zatrutym źródłem wszystkich błędów i przyczyną smutku francuskiego Kościoła, suspendujemy od wszelkiej posługi i czynimy winnymi nieprawidłowości, gdyby posługę tę czynili, chyba że w ciągu 40 dni od tej daty wskazanej przysięgi nie odwołają”[93].
Z miejsca suspendowani zostali natomiast Talleyrand, Gobel oraz Miroudot, którzy dokonali pierwszych konsekracji biskupów konstytucyjnych[94]. Odpowiedzią rewolucjonistów były wpierw manifestacje odbywające się 4 maja w Paryżu, podczas których spalono kukłę mającą imitować wizerunek papieża[95]. 14 września Zgromadzenie Narodowe podjęło także uchwałę o przyłączeniu papieskiego Awinionu wraz z przyległym hrabstwem Venaissin do Francji, co było zresztą jedynie potwierdzeniem istniejącego już od czerwca 1790 r. stanu faktycznego, ponieważ już wówczas wygnano stamtąd wicelegata papieskiego, a władzę przejęła rewolucyjna rada miejska[96].
Opór duchowieństwa oraz wsparcie papiestwa szły wespół ze sprzeciwem większości wiernych wobec dokonywanych w Kościele francuskim zmian. Obejmowanie parafii i diecezji niejednokrotnie następowało w zbrojnej asyście wojskowych[97]. Dochodziło do coraz liczniejszych i groźniejszych incydentów oraz szykan wobec zaprzysiężonych księży. Odpowiedzią na nie były natomiast akty przemocy względem duchownych i świeckich wiernych Kościołowi powszechnemu. Jak pisze J.S. Pelczar, „[k]ażda prawie odtąd parafia była widowiskiem smutnej rozterki: tu i ówdzie, zwłaszcza w Wandei, wyrzucano siłą intruzów, za to gdzie indziej jakobini, podburzani przez księży przysięgłych, znieważali prawych kapłanów i chłostali publicznie kobiety, a nawet zakonnice chodzące na msze przez nich odprawiane”[98]. Podobny opis wydarzeń daje Henryk Łakomy, pisząc, że wierni „[n]ie chcieli korzystać z usług nowo wybranych księży, którzy mogli obejmować swoje stanowiska tylko przy pomocy Gwardii Narodowej. Woleli ochrzcić dziecko potajemnie u «dobrego» księdza i w ten sposób pozbawić je zapisu w aktach stanu cywilnego, gdyż tylko urzędowi księża mieli prawo prowadzenia księgi chrztu, ślubów i zgonów. Nawet w świątyniach dochodziło do zamieszek. W okresie świąt wielkanocnych chłostano kobiety, które udawały się na msze rzymskie i czyniono to w obecności rozbawionych gwardzistów. Te rozrywki trwały całymi tygodniami w Paryżu i innych miastach”[99]. Co oczywiste, na największy opór trafiali rewolucjoniści tam, gdzie odsetek księży zaprzysiężonych był najniższy.
Jak ocenia Marian Klementowski, postanowienia Konstytucji cywilnej kleru „zaburzyły hierarchiczny charakter francuskiego Kościoła katolickiego i utworzyły faktyczny schizmatyczny Kościół narodowy”[100]. Bardziej przychylni rewolucji autorzy, jak Henryk Łakomy i Mieczysław Żywczyński, podkreślają, że rozłam na Kościół „prawowierny” i „konstytucyjny” korzystny był dla sił kontrrewolucyjnych z uwagi na przywiązanie mas do wyznawanej od wieków religii[101]. Także Ludwik Bazylow przyznaje, że wskutek przyjęcia Konstytucji cywilnej kleru „[d]oszło do rozdwojenia i różnych wynikających z tego kłopotów, na prowincji nawet do zaburzeń”[102]. Walcząc z Kościołem katolickim, francuscy rewolucjoniści zaczęli zatem sami kształtować swoiste państwo wyznaniowe, w którym jednak instytucje religijne miały być podporządkowane władzy świeckiej. W istocie we Francji zaczęły funkcjonować dwa równoległe Kościoły – narodowy, który popierany był przez władze świeckie, oraz katolicki, „podziemny” i szykanowany, który jednak w wielu regionach cieszył się akceptacją i poważaniem ze strony wiernych. Prawdziwe prześladowania duchownych, którzy odmówili zaprzysiężenia Konstytucji cywilnej kleru, oraz wiernych Kościoła powszechnego miały się jednak dopiero rozpocząć. Ostatecznie nie uchronili się przed nimi również księża zaprzysiężeni.
Zgromadzenie Narodowe zakończyło swoje prace we wrześniu 1791 r. Na początku września uchwalono nową Konstytucję, w myśl której zostało ono zastąpione Zgromadzeniem Prawodawczym (Assemblée Législative), znanym także jako Legislatywa[103]. Już w preambule do Konstytucji zaznacza się, że prawo nie uznaje ślubowań religijnych, które określono jako sprzeczne z prawem naturalnym oraz ustawą. Artykuł 6 tytułu I Konstytucji przewidywał również utratę obywatelstwa przez Francuzów, którzy złożyliby śluby zakonne za granicą.
Od początku prac Zgromadzenia Prawodawczego problem „księży opornych” był żywo dyskutowany. Zarzucano im przede wszystkim, że pod pozorem troski o zagrożoną religię krytykują nowo przyjętą Konstytucję, czym sieją zamęt pośród niewykształconego ludu[104]. Na wniosek Françoisa Lamarque’a (1753–1839), który później wsławić się miał gorącym optowaniem za dekapitacją Ludwika XVI, 29 listopada rozpoczęła się dyskusja nad projektem dekretu, który nakładał na wszystkich duchownych obowiązek złożenia przysięgi respektowania postanowień Konstytucji cywilnej kleru[105]. Autorem projektu był jakobin Antoine-Louis Albitte (1761–1812). Uprzednio obowiązek zaprzysiężenia Konstytucji spoczywał tylko na tych duchownych, którzy pełnili funkcje publiczne, w myśl zaś projektu miał on objąć wszystkich. Przysięga miała być złożona w terminie ośmiu dni od wejścia w życie dekretu pod rygorem nie tylko utraty uposażenia, ale nawet roku pozbawienia wolności[106]. W kościołach odprawiać się miały jedynie nabożeństwa celebrowane przez księży zaprzysiężonych[107]. Król Ludwik XVI, którego Konstytucja wyposażała w tak zwane prawo weta legislacyjnego, odmówił jednak usankcjonowania dekretu[108]. Pomimo to w niektórych regionach Francji lokalne władze usiłowały egzekwować ustawę, skutkiem czego prawowierni duchowni musieli się ukrywać[109].
Do radykalizacji nastrojów doszło jednak wskutek niepowodzeń w polityce zagranicznej. Konstytucja z 3 września 1791 r. zakazywała wprawdzie prowadzenia wojen zaczepnych, niemniej 20 kwietnia 1792 r. Francja wypowiedziała wojnę Habsburgom[110]. Pomimo początkowego entuzjazmu porażki na froncie przyszły szybko. W wyniku klęsk na polach bitewnych zaczęto poszukiwać szpiegów oraz dywersantów, a jako tych przedstawiono między innymi niezaprzysiężonych duchownych[111]. Atmosfera wrogości wobec niezaprzysiężonych członków kleru wykorzystana została do wprowadzenia represyjnego prawodawstwa. Wstęp do niego stanowiła kasata pozostałych jeszcze we Francji katolickich zgromadzeń zakonnych, co nastąpiło 4 kwietnia[112]. W tym okresie chodziło tylko o zakony prowadzące działalność dobroczynną lub edukacyjną, ponieważ pozostałe uległy kasacie już w 1790 r.
Podczas obrad Zgromadzenia Prawodawczego deklarowano jednak wolę podejmowania dalszej sekularyzacji wszystkich sfer życia publicznego. Konstytucyjny biskup Pierre Anastase Torné (1727–1797), sympatyzujący z jakobinami, wzywał: „Zlikwidujmy wszystko, co pozostało jeszcze w Królestwie, należąc do korporacji religijnych. Tego chce nasza Konstytucja […]. Niewątpliwie trzeba bez wahania złożyć taką ofiarę dla Konstytucji, lecz wydaje się, że honor Ciała Prawodawczego wymaga, by była to ofiara bolesna. Pamiętajmy, że to tam [to jest w szkołach prowadzonych przez duchowieństwo] nauczono nas języków, antycznej i dzisiejszej literatury, nauk ścisłych i religii ojców. Jeżeli mamy zniszczyć tę kolebkę naszej ogłady, to nie róbmy tego w sposób okrutny, lecz ogłośmy to rozwiązanie z całą surowością ustawodawcy, tak by choć wydawało się, że ono zasmuca nas jako obywateli”[113]. Przedstawiciele Kościoła narodowego ochoczo włączali się zatem w działania wymierzone przeciwko duchowieństwu wiernemu papieżowi.
Narastała wroga księżom niezaprzysiężonym atmosfera. Przedstawiciele lokalnych władz słali do Paryża kolejne petycje i listy alarmujące o ich działalności antyrewolucyjnej. Przykładowo w liście dyrektoriatu departamentu Var do ministra spraw wewnętrznych z 14 maja 1792 r. podnosi się, że niezaprzysiężeni księża przekonują lud o tym, iż dotychczasowe prawodawstwo antykościelne stanowi krok do zakazania religii katolickiej we Francji[114]. List został odczytany podczas posiedzenia Legislatywy 25 maja 1792 r. Toczyły się wówczas dyskusje nad projektem dekretu o „księżach wichrzycielach” (decret du prêtres perturbateurs) autorstwa Jeana-Marie Benoistona (1756–1794). Być może dobór daty nie był zatem przypadkowy i odczytywanie kolejnych alarmujących doniesień z prowincji miało służyć radykalizacji bardziej umiarkowanych członków Zgromadzenia. Projekt Benoistona zakładał bowiem przymusową deportację wszystkich niezaprzysiężonych duchownych. Podczas debaty padały różne skrajne propozycje. W trakcie dyskusji odbywającej się 26 maja zaproponowano nawet, by każdy członek kleru noszący strój duchowny poza czasem sprawowania swojej posługi karany był deportacją, co jednak wówczas jeszcze odrzucono[115]. Przyjęto natomiast poprawkę Charlesa Antoine’a Carreta (1734–1814), wedle której skazani na deportacje duchowni powracający samowolnie do Francji mieli być karani dziesięcioletnim pozbawieniem wolności[116]. Artykuł 1 dekretu, który przyjęto 27 maja 1792 r., przewidywał, że deportacja niezaprzysiężonych duchownych stanowi „środek bezpieczeństwa publicznego i policji generalnej”[117]. Zgodnie z art. 3 każdy niezaprzysiężony kapłan zadenuncjowany dyrektorowi dystryktu w petycji przedłożonej przez przynajmniej 20 „aktywnych” obywateli miał zostać obligatoryjnie deportowany. Wspomnianą karę 10 lat pozbawienia wolności w przypadku samowolnego powrotu deportowanych duchownych do Francji przewidywał art. 16 dekretu.
Wejście w życie represyjnego dekretu z 27 maja wymagało sankcji królewskiej. Jednak Ludwik XVI odmówił jego podpisania[118]. Tymczasem narastały wrogie monarsze nastroje. Nocą z 9 na 10 sierpnia ukonstytuował się rewolucyjny zarząd miejski Paryża. Rankiem tłumy po raz kolejny ruszyły na pałac królewski, który wkrótce został zdobyty. Ludwik XVI wraz z rodziną ratował się ucieczką do siedziby Zgromadzenia Prawodawczego, gdzie jednak został aresztowany i osadzony początkowo w pałacu luksemburskim, a następnie w klasztorze Temple[119]. Powołano też nowy rząd pod nazwą Tymczasowej Rady Wykonawczej, której przewodniczył Georges Danton (1759–1794)[120]. Wkrótce miało zostać rozwiązane także Zgromadzenie Prawodawcze. Nim to się stało, 11 oraz 15 sierpnia zastraszeni lub zradykalizowani deputowani przyjęli dwa dekrety sankcjonujące aresztowania osób podejrzanych o sprzyjanie monarchii oraz odpowiedzialność zbiorową członków rodzin emigranckich[121]. Już 18 sierpnia zakazano noszenia strojów duchownych niezaprzysiężonym członkom kleru[122].
Powrócono również do prac nad dekretem o deportacji niezaprzysiężonych duchownych, który uprzednio nie wszedł w życie z powodu królewskiego weta. Przedstawicielem komitetu prawodawczego po raz kolejny był Jean-Marie Benoiston. Tym razem projektowany akt przewidywał rozwiązania jeszcze surowsze[123]. Zgodnie z art. 3 dekretu wszyscy duchowni, którzy nie złożyli przysięgi, w terminie 15 dni mieli zostać deportowani do Gujany Francuskiej. W terminie tym mogli również dobrowolnie opuścić Francję z tym zastrzeżeniem, że samowolny powrót groził karą 10 lat pozbawienia wolności. Artykuł 6 dekretu przewidywał, że nieliczni duchowni wyjęci spod obowiązku zaprzysiężenia z uwagi na pracę w służbie chorym podlegali karze deportacji lub 10 lat pozbawienia wolności w przypadku, gdyby ich zachowanie skutkowało jakimikolwiek zamieszkami lub gdyby ich deportacji zażądało sześciu obywateli zamieszkujących dany departament. Nie wymagano zatem dopuszczenia się żadnego konkretnego czynu, wystarczająca była petycja sześciu obywateli, niezależnie od ich faktycznych motywacji. Archiwa Zgromadzenia Prawodawczego wskazują, że większej dyskusji nie było – 26 sierpnia, zaraz po prezentacji projektu, przyjęto tekst dekretu zaproponowany przez Benoistona. W ślad za dekretem ruszyły masowe deportacje księży, które pociągały za sobą śmiertelność w około 50%, co wprost określano jak „suchą gilotynę”[124].
Był to jednak jedynie wstęp do tragicznych wydarzeń określanych mianem „pierwszego terroru”. Nocą 1 września w Paryżu ktoś rozrzucił broszurę zatytułowaną Zdemaskowanie spisku zmierzającego do wymordowania w dniu 2 lub 3 bm. wszystkich dobrych obywateli stolicy przez arystokratów i księży opornych[125]. W atmosferze odgórnie inscenizowanej histerii doszło do tak zwanej septembryzacji, to jest mordów wrześniowych (2–5 września 1792 r.) na domniemanych przeciwnikach rewolucji i zdrajcach Francji[126].
Zaczęło się od zamordowania 20 księży skazanych na deportację, którzy podczas transportu częściowo padli ofiarą rozjuszonego tłumu, częściowo zaś zostali zabici mocą „wyroku” prowizorycznego sądu rewolucyjnego, któremu przewodniczył Stanislas-Marie Maillard (1763–1794)[127]. Rewolucyjne bojówki wdzierały się do obiektów, gdzie przetrzymywano innych duchownych, którzy mieli być deportowani na mocy dekretu z 26 sierpnia. Członkowie kleru byli mordowani nie tylko z użyciem broni palnej i białej. Luigi Mezzadri opisuje przypadek księdza Étienne’a de Langresa zatłuczonego młotami do ubijania gipsu[128]. Wśród ofiar były również kobiety i dzieci[129]. Zwłoki zaprzyjaźnionej z Marią Antoniną księżnej Lamballe (1749–1792), którą podobnie jak księdza Langresa zatłuczono młotami, zostały zdekapitowane, a zatkniętą na pikę głowę nieszczęśniczki manifestacyjnie noszono pod oknami Temple, gdzie przebywała rodzina królewska[130]. Zabito też trzech biskupów przetrzymywanych w klasztorze Karmel[131]. Ludwik Bazylow wskazuje, że między 2 a 5 września 1792 r. w samym Paryżu wymordowano około 1500 osób (nie tylko duchownych), a w całej Francji blisko dziesięć razy więcej[132]. Bardziej precyzyjne szacunki przytacza Marian Klementowski, pisząc, że w Paryżu zginęło 1612 więźniów, zaś „w całej Francji ok. 10–12 tys. więźniów politycznych, księży niezaprzysiężonych, pospolitych przestępców, ale i niewinnych ludzi”[133].
Zgromadzenie Prawodawcze zastąpione zostało Konwentem Narodowym, który rozpoczął swoją działalność 21 września 1791 r.[134] Dzień później Francja stała się republiką[135]. Pod względem politycznym skład Konwentu radykalnie różnił się od Legislatywy. W nowym zgromadzeniu umiarkowanie lewicowi żyrondyści zajęli miejsce dotychczasowej prawicy[136]. Radykalna lewica (kordelierzy i jakobini) określana była jako „górale” (montagnards) z racji zasiadania w górnych ławach na sali obrad. Do centrum ponownie przylgnęła natomiast pogardliwa nazwa „bagna” (le marais)[137].
Pierwsza próba sił pomiędzy poszczególnymi frakcjami rozegrała się w sprawie obalonego Ludwika XVI. W połowie stycznia 1793 r. Konwent odbył sąd nad monarchą, skazując go na śmierć po dwukrotnym głosowaniu i przy ostatecznym wyniku 387 głosów „za” wobec 334 „przeciw” i trzech wstrzymujących się[138]. 21 stycznia 1793 r. Ludwik XVI został zdekapitowany podczas publicznej egzekucji. Wkrótce miały rozpocząć się rządy jakobińskiego terroru. W marcu oraz kwietniu powołano Trybunał Rewolucyjny, Komitet Ocalenia Publicznego i Komitet Bezpieczeństwa Publicznego. Organy te obsadzone zostały przez jakobinów. Równocześnie, wskutek uchwalenia przez Konwent zwiększenia armii do 300 tysięcy żołnierzy, wybuchło powstanie w Wandei. W czerwcu jakobinom udało się rozprawić z żyrondystami i ostatecznie przejąć władzę[139].
Polityka dechrystianizacyjna – bo o takiej należy już mówić[140] – prowadzona była przez jakobinów na kilku płaszczyznach. Przyjmowano prawodawstwo, które pośrednio lub bezpośrednio godziło w chrześcijaństwo, prześladowano duchownych za pomocą aparatu terroru oraz mordowano wiernych i kler, starając się stłumić powstanie w Wandei[141]. Dekretem z 17 września 1793 r. (Loi des suspects) za wrogów rewolucji uznano wszystkich niezaprzysiężonych księży[142], zaś mocą dekretu z 21 października 1793 r. mieli oni podlegać karze śmierci, podobnie jak osoby, które pomagałyby w ich ukryciu[143]. Fala represji, zwana La Terreur, trwała nieprzerwanie jeszcze w pierwszej połowie 1794 r. Mordowano zarówno księży, jak i osoby konsekrowane obojga płci[144]. Szacuje się, że od października 1793 r. do początków maja 1794 r. (to jest w okresie La Terreur) wykonano egzekucje na 920 duchownych, co stanowiło około 6,5% zabitych ogółem[145].
By zerwać z chrześcijańską przeszłością, 5 października 1793 r. wprowadzony został nowy rewolucyjny kalendarz. Opierał się on na systemie dziesiętnym, uniemożliwiając de facto świętowanie niedziel[146]. 15 października tego samego roku Marie-Joseph Chénier (1764–1811) w imieniu Komitetu Ocalenia Publicznego sformułował postulat, by chrześcijaństwo zostało zastąpione nową religią, co spotkało się z aplauzem w Konwencie[147]. Podejmowano też wiele działań wymierzonych bezpośrednio w religię katolicką. Głównymi inicjatorami radykalnie antychrześcijańskiej linii politycznej byli Jacques-René Hébert (1757–1794) oraz Pierre-Gaspard Chaumette (1763–1794)[148]. 8 grudnia 1793 r. wydano dekret proklamujący „wolność religijną” dla wszystkich wyznań i ustalający ścisłą separację państwa od Kościoła[149]. Zakazane było prowadzenie jakiejkolwiek działalności publicznej przez Kościół. Za niedopuszczalne uznano istnienie kościelnych szkół, szpitali czy przytułków[150]. Dekret zabraniał noszenia szat duchownych, organizacji publicznych procesji, bicia dzwonów, a także znosił państwowe uposażenie dla duchownych schizmatyckiego Kościoła „konstytucyjnego”[151]. Budynki kościelne przejęte przez państwo miały zostać pozbawione jakichkolwiek emblematów religijnych[152]. Zmiany administracyjne polegały natomiast na modyfikacji nazewnictwa miejscowości, tak by nie nawiązywały do tradycji katolickiej[153].
Duchownych zaprzysiężonych zachęcano do porzucenia kapłaństwa i zawierania małżeństw (od jesieni 1792 r. istniały wyłącznie małżeństwa cywilne)[154]. Jednym z pierwszych odstępców był „konstytucyjny” biskup Paryża Jean-Baptiste Gobel[155], który stwierdzić miał, że „gdy rewolucja dochodzi już do swego kresu, gdy nie ma już być żadnego kultu narodowego, oprócz kultu wolności i równości, wyrzekam się wszystkich funkcji moich, jako sługa kultu katolickiego”[156]. Trudna do oszacowania jest liczba księży, którzy zawarli związki cywilne, waha się ona w przedziale między 6 a 12 tysięcy osób[157]. Większa była liczba księży, którzy porzucili stan duchowny – tę szacuje się na ponad 18 tysięcy[158]. Profanowane były również kościoły i cmentarze[159]. W jednych organizowano prześmiewcze inscenizacje, inne przekształcano na magazyny, większość przy tym dewastowano[160]. Pierwsze ceremonie promowanego przez rewolucjonistów kultu rozumu również odbywały się późną jesienią 1793 r.[161] Po rezygnacji Gobela z sakry arcybiskupa na Świątynię Rozumu i Wolności przemianowano m.in. paryską katedrę Notre Dame[162]. Samego byłego schizmatyckiego arcybiskupa zgilotynowano 26 kwietnia 1794 r.[163]
Polityka Héberta i Chaumette’a była bardzo chłodno przyjmowana przez Dantona oraz Robespierre’a. Uznali oni, że ośmiesza się w ten sposób rewolucję, a skrajne rozwiązania suflowane są przez agentów angielskich[164]. Najpierw, 24 marca 1794 r., zgilotynowano Héberta, zaś Chaumette trafił na szafot 13 kwietnia. W tym czasie – 5 kwietnia – głowę stracił także Danton. Cała władza spoczęła w rękach Robespierre’a. Jakkolwiek był on sceptyczny wobec polityki Héberta i Chaumette’a, to wkrótce sam przeforsował przyjęcie dekretu o ustanowieniu państwowego kultu „Najwyższej Istoty”. Akt ten uchwalono 7 maja 1794 r. (wedle kalendarza republikańskiego 18 floréala roku II)[165]. 8 czerwca odbyły się obchody święta Najwyższej Istoty według pomysłu Robespierre’a. Po upadku dyktatora – 27 lipca 1794 r. (przewrót 9 thermidora) – upadła także narzucona z jego woli religia.
Do prześladowań religijnych dochodziło również podczas tłumienia powstania w Wandei, które nosiło wyraźny rys chrześcijański i monarchistyczny. W listopadzie i grudniu 1793 r., po poważnych klęskach powstańców w bitwach pod Cholet, Le Mans i przede wszystkim Savenay, Konwent przyjął plan systematycznej eksterminacji ludności opornego departamentu[166]. W styczniu do Wandei wkroczyły tak zwane kolumny piekielne pod wodzą generała Louisa Marie Turreau (1756–1816), pacyfikując wsie i miasteczka. Przejmujące opisy dokonywanych wówczas okrucieństw przytacza, w ślad za oficjalnymi dokumentami słanymi przez oficerów do władz w Paryżu, Reynald Secher, określając eksterminację ludności Wandei jako „francusko-francuskie ludobójstwo”[167]. Dochodziło zatem do masowych mordów poprzez topienie czy palenie żywcem, przy czym zabijano zarówno mężczyzn, jak i kobiety oraz dzieci, w tym nawet niemowlęta[168]. Represje nie ominęły oczywiście również miejscowego duchowieństwa.
Upadek Robespierre’a nie przyczynił się początkowo do zaprzestania jednoznacznie antychrześcijańskiej polityki władz rewolucyjnych. Stopniowo staje się ona jednak coraz mniej konsekwentna. Luty 1795 r. przynosi porozumienie z przywódcami powstańców wandejskich w Jaunaye, w którym deklaruje się zakaz niepokojenia duchownych z powodu sprawowania czynności religijnych[169]. W maju 1795 r. dochodzi nawet do zwrotu części świątyń na rzecz lojalnych wobec Rzymu katolików w całej Francji[170]. Utrzymał się jednak podział na prawowierny Kościół katolicki i schizmatycki Kościół „konstytucyjny”, a prawodawstwo antykatolickie, deportacje i egzekucje duchownych występowały z różnym nasileniem jeszcze w okresie rządów Dyrektoriatu. Sytuację w relacjach państwo–Kościół ustabilizowało dopiero zawarcie przez Francję konkordatu ze Stolicą Apostolską w 1801 r.[171]
Rewolucja francuska miała nie tylko antymonarchistyczny oraz antyfeudalny, ale również wyraźnie antychrześcijański charakter. Stało się tak, pomimo że pośród samych duchownych nie brakowało osób szczerze przekonanych o potrzebie daleko idących reform mających na celu poprawę sytuacji stanu trzeciego, a postulaty antyklerykalne nie były szczególnie popularne. Do głosu dochodziły jednak coraz radykalniejsze ugrupowania, które nie bacząc na przywiązanie większości Francuzów do wyznawanej od wieków wiary, dążyły do jej wykorzenienia.
Opisany ciąg wydarzeń ukazuje charakterystyczną dynamikę – począwszy od postulatów zniesienia feudalnych przywilejów Kościoła i ograniczenia jego znaczenia w życiu publicznym (jak zniesienie dziesięcin), poprzez coraz to bardziej radykalne prawodawstwo antyklerykalne (zajęcie dóbr kościelnych, kasata zgromadzeń zakonnych), głęboką ingerencję w strukturę organizacyjną Kościoła i obsadę godności duchownych (Konstytucja cywilna kleru), aż po przemoc fizyczną (przymuszanie do zaprzysiężenia Konstytucji cywilnej kleru), przybierającą stopniowo postać prześladowań. Były one wpierw inscenizowane (septembryzacja) poprzez sztuczne wygenerowanie wrogich duchowieństwu nastrojów społecznych. Na kolejnym etapie rewolucji („okres jakobińskiego terroru”) doszło natomiast do prześladowań systemowych, do których wykorzystano aparat organów państwa. Finalnie dążono do zastąpienia chrześcijaństwa przez jakąś formę religii państwowej. Innymi słowy wprowadzono swoistą postać państwa wyznaniowego, w którym to władze świeckie decydowały o istnieniu religii, którą wyznawać mieli obywatele.
Co charakterystyczne, idee leżące u podstaw rewolucji francuskiej – przynajmniej na jej początkowym etapie – były podzielane przez wielu duchownych. Na nic się jednak zdały próby wyjścia naprzeciw antyklerykalnym postulatom. Rewolucjoniści dążyli do osiągnięcia coraz to bardziej skrajnych celów. Boleśnie przekonał się o tym choćby Jean-Baptiste Gobel, „konstytucyjny” arcybiskup Paryża, który pomimo swojego konformizmu został ostatecznie zdekapitowany. Przed okresem terroru jakobińskiego starano się natomiast dzielić duchowieństwo („patrioci” oraz „wichrzyciele”, „oporni”) i pozyskiwać jego członków dla idei rewolucyjnych (zachęcając do opuszczania zgromadzeń zakonnych czy też do zawierania małżeństw cywilnych). Działania rewolucjonistów spotykały się z oporem większości Francuzów, którzy byli przywiązani do wyznawanej od wieków religii. Jakkolwiek najbardziej skrajne rozwiązania przyjmowane w szczególności w okresie jakobińskiego terroru ostatecznie się nie utrzymały, to sama idea państwa laickiego, ściśle odseparowanego od Kościoła, funkcjonuje we Francji do dziś.